Liebelei (Berlin, 1896) - trzyaktowy dramat społeczno - psychologiczny austriackiego pisarza, dramaturga, uważanego za jednego z najważniejszych przedstawicieli wiedeńskiego modernizmu Arthura Schnitzlera (1862-1931). W dramacie autor genialnie portretuje atmosferę schyłkowego Wiednia przełomu wieków (fin de siècle). Pod maską lekkości i humoru kryje się ostra krytyka ówczesnego społeczeństwa. Utwór to tragiczna opowieść o zderzeniu naiwnej, wielkiej miłości z bezduszną grą pozorów i egoizmem wyższych sfer. Młody, zamożny wiedeńczyk Fritz Lobheimer wdaje się w romans z Christine, skromną dziewczyną z ubogiej rodziny. Dla Fritza dziewczyna jest jedynie chwilową odskocznią i lekarstwem na strach - chłopak tkwi bowiem w niebezpiecznym romansie z zamężną arystokratką. Gdy mąż kobiety odkrywa zdradę, wyzywa Fritza na pojedynek, w którym chłopak ginie. Dla Christine prawdziwym dramatem okazuje się nie tylko śmierć ukochanego, ale druzgocąca prawda. Dziewczyna dowiaduje się, że Fritz zginął za honor innej kobiety, a ona była dla niego jedynie tytułową miłostką (zabawką). Zrozpaczona i oszukana Christine wybiega z domu, by - jak sugeruje finał - odebrać sobie życie. Głównym przesłaniem „Liebelei” jest ostrzeżenie przed emocjonalną nieodpowiedzialnością i egoizmem. Schnitzler pokazuje, że to, co dla jednej osoby (Fritza) jest tylko niewinną rozrywką, dla drugiej (Christine) może być całym światem i kwestią życia lub śmierci. Sztuka potępia podwójną moralność wiedeńskich sfer wyższych, gdzie powierzchowny „honor” i konwenanse społeczne stawiane są wyżej niż autentyczne ludzkie uczucia i prawda. Premiera „Liebelei” odbyła się 9 października 1895 roku w wiedeńskim Burgtheater i była ogromnym, wręcz sensacyjnym sukcesem, który z dnia na dzień uczynił z Arthura Schnitzlera jednego z najważniejszych dramaturgów Europy. Reakcja XIX-wiecznej publiczności była jednak złożona – od zachwytu po głębokie poruszenie i kontrowersje obyczajowe. Dla zamożnej, wiedeńskiej elity oglądanie sztuki było doświadczeniem hipnotyzującym, a zarazem nieco niewygodnym. Widzowie zobaczyli na scenie dokładnie to samo, co działo się w ich własnym życiu: młodzieńców z dobrych domów flirtujących z dziewczętami z przedmieść oraz archaiczne pojedynki o honor mężatek. Część konserwatywnej publiczności była zszokowana tak otwartym i naturalistycznym poruszeniem tematu podwójnej moralności, niewierności małżeńskiej oraz seksu przedmałżeńskiego. Młodzi, postępowi krytycy tamtych czasów okrzyknęli sztukę arcydziełem. Chwalili Schnitzlera za idealne uchwycenie melancholijnego, dekadenckiego ducha Wiednia końca wieku oraz za odwagę w krytykowaniu absurdalnego kodeksu honorowego, który zmuszał młodych ludzi do bezsensownej śmierci w pojedynkach.